czwartek, 31 marca 2016

Źle

Całowałam się z kimś. To była chwila. Desperacka tęsknota za tym, co działo się kiedyś między nami, włożyła mi w usta słowa propozycji.
On ją przyjął.
Pocałunek sprawił, że wytrzeźwiałam w jednym momencie.
Wszystko było w nim złe.
On był zły. Zbyt chaotyczny. Brakowało mu wyczucia i pasji. Gryzł. Ale gryzł źle.  Bezcześcił pamięć o Tobie wypisaną na moim języku. Dotykał obcymi dłońmi. Jego palce nigdy nie trafiały w tempo.
Wszystko było w nim złe.
Nie był Tobą.
Czułam jakbym badała tą chwilę pod mikroskopem. Każda myśl, każde wrażenie były tak jasne i bezlitosne.
Pocałunek niczym policzek wymierzony przez własne wspomnienia.
Tak, dam Ci mój numer telefonu. Dam.
Ale nie pisz do mnie, nie pisz. Nie. Nie ma już we mnie żadnych słów.

czwartek, 24 marca 2016

Nieutulone obsesje

Jakoś tak wariacko pragnę mieć Cię teraz obok, poczuć Cię w sobie, mocno opleść nogami, dotykać dłońmi i ustami, delikatnie kąsać, czuć Twoje wargi na swoich, chłonąć Twój oddech...Odezwała się we mnie jakaś szaleńcza potrzeba Twojej bliskości. Chciałabym się z Tobą kochać tak, jakbyśmy robili to pierwszy lub ostatni raz w życiu. Nie, pierwszy nie. Bo wtedy wszystko jest zbyt chaotyczne. Więc ostatni. Z tą dozą wariactwa ale i celebrowania każdej chwili. Czując wszystko bardziej i oddając się sobie całkowicie.

poniedziałek, 21 marca 2016

“It is both a blessing and a curse to feel everything so very deeply.”

Gdy jestem rozdarta, to zostawiam za sobą cholernie wielką, świetlistą łunę, która widoczna jest z najodleglejszych zakamarków.
Jestem chodzącym dramatem. Wiecznie coś przeżywam i mielę w sobie. Każda sytuacja jest dla mnie czymś wielkim i ważnym. Nie ma rzeczy nieistotnych, bo wszystko w jakiś sposób buduje nasze życie. W momencie gdy inni ludzie podchodzą do tego co się zdarza na chłodno, ja wręcz przeciwnie. Zapalam się, zachwycam każdą najdrobniejszą emocją, każdym wrażeniem, każdym elementem składającym się na obraz danej okoliczności. Widzę więcej, czuję bardziej, przeżywam mocniej.
Czasem bywają takie chwile, gdy jestem wdzięczna losowi za tą cholerną nadwrażliwość. Mimo, że zdaję sobie sprawę, że przez nią trochę odstaję od większości ludzi. Tak, jestem inna, nieprzystosowana zbyt dobrze do czasów, w jakich teraz żyjemy. Mam cieńszą skórę i oczy, w których czasem za dużo widać.

Tytułem wstępu

W zasadzie sama nie wiem, jaki dokładnie jest cel założenia tego bloga. Myślę, że będę tu zostawiać czasem trochę zdań od siebie, znajdzie się też wiele słów "zapożyczonych" od innych (te oczywiście zawsze będą ubrane w cudzysłów). Do tego szczypta dźwięków, które od zawsze idą razem ze mną przez życie i czynią je znośniejszym. Będzie również wszystko to, co zachwyca moje oczy i wpada później gdzieś głębiej, sadowiąc się w serduchu.
Jeśli więc ktoś tutaj kiedykolwiek się zabłąka, być może znajdzie coś dla siebie.

Adres bloga to oczywiście tytuł piosenki zespołu Aya Rl "Księżycowy Krok."
Dlaczego? Bo zawsze tak to się wszystko kończy. Jestem uzależniona od nadawania wszystkiemu nazw związanych ze światem muzyki.
Jako, że ostatnio wspomniany utwór ciągle w cudowny sposób mnie prześladuje, tak więc nie było możliwości, bym w jakiś sposób nie przemyciła go do tego miejsca.
Być może dzięki temu, ktoś kto nie miał dotąd o nim pojęcia, zostanie przeze mnie pozytywnie "zarażony. " :)

"Budzę się przy blasku ostrych barw
Głuchnę w wielkim huku słusznych salw
Dławię się słowami - których wstyd
Modlę się do bożków obcych mi"