Całowałam się z kimś. To
była chwila. Desperacka tęsknota za tym, co działo się kiedyś między nami,
włożyła mi w usta słowa propozycji.
On ją przyjął.
Pocałunek sprawił, że
wytrzeźwiałam w jednym momencie.
Wszystko było w nim złe.
On był zły. Zbyt chaotyczny.
Brakowało mu wyczucia i pasji. Gryzł. Ale gryzł źle. Bezcześcił pamięć o Tobie wypisaną na moim języku. Dotykał obcymi
dłońmi. Jego palce nigdy nie trafiały w tempo.
Wszystko było w nim złe.
Nie był Tobą.
Czułam jakbym badała tą
chwilę pod mikroskopem. Każda myśl, każde wrażenie były tak jasne i bezlitosne.
Pocałunek niczym policzek
wymierzony przez własne wspomnienia.
Tak, dam Ci mój numer
telefonu. Dam.
Ale nie pisz do mnie, nie
pisz. Nie. Nie ma już we mnie żadnych słów.